Jan Vermeer, Ważąca perły

Jan Vermeer, Ważąca perły
Ważąca perły

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Utworzyłeś mi ciało


*
Zwiastowanie to poważna sprawa... Dlatego taki kolaż na Zwiastowanie właśnie.

**
W serialu "Dynastia Tudorów" król Henryk VIII mówi swojej kolejnej żonie podczas ceremonii ślubnej: "ciałem moim wielbię ciebie". Dzisiaj do mnie dotarło, że te słowa pasują doskonale nie tylko do aktu małżeńskiego. Ale że Bóg chce właśnie takiej ofiary. Wydania swego ciała. Jeszcze nie bardzo rozumiem, o co chodzi. Więc dwa cytaty.

1) "Ofiary ani daru nie chciałeś, aleś Mi utworzył ciało"
(Psalm 40, Septuaginta)

2) „Oglądam piękno Twej łaski, podziwiam jej blask, a jej światłość odbija się we mnie;
zachwycam się jej niewypowiedzianym splendorem;
zdumiewam się niezmiernie, myśląc o sobie; widzę, kim byłem i kim się stałem.
O cudzie!
Oto stoję pełen szacunku dla siebie samego, czci i bojaźni, jakby przed Tobą samym;
tak onieśmielony, że nie wiem nawet, co czynić, gdzie usiąść, dokąd się udać,
gdzie pozwolić spocząć członkom tego ciała, które należy do Ciebie,
do jakich użyć je czynów i dzieł, bo przecież są Boskie”
(Szymon Nowy Teolog)

środa, 3 kwietnia 2013

4 x paschalnie

1) Kiedy Jezus zostaje otoczony chwałą? Już "po wszystkim"? Kiedy powstaje z martwych i jest już inny, jest już jedną nogą u Ojca?
Nie.
Kiedy walczy o nas na śmierć i życie w Ogrójcu. Kiedy (być może) jest kuszony, że to wszystko nie ma sensu i nie przyniesie spodziewanego rezultatu.
Kiedy jest zdradzany przez najbliższych i fałszywie oskarżany.
Kiedy jest bity i upokarzany. I ostatecznie zabity.
"Hańba łamie moje serce - upadam. Rozglądam się za kimś, kto chciałby mnie pocieszyć. Ale nie ma nikogo obok mnie" (Ps 68). To jest początek uwielbienia Jezusa.

2) "Oto się powiedzie mojemu Słudze, wybije się, wywyższy i wyrośnie bardzo". Co to za powodzenie, do cholery? Że będzie zbity na śmierć? Pobity tak, że będzie wyglądał jak nieboskie stworzenie? Że wszystko, co się stanie w Jego życiu, będzie sugerować, że to był zły człowiek, nieudacznik, odrzucony przez Boga?
W moim życiu też tak będzie? I co wtedy?


3) Nie ma powrotu do raju. Bez sensu jest tworzyć raje ziemskie, ale równie bez sensu jest czekać na to, że dzięki zbawieniu wszystko wróci do punktu wyjścia. Urodziliśmy się w raju, ale nie wrócimy tam.
Bóg ma inny pomysł.
"Powstań, pójdźmy stąd! Niegdyś szatan wywiódł cię z rajskiej ziemi, Ja zaś wprowadzę ciebie już nie do raju, lecz na tron niebiański. (...) Gotowy już jest niebiański tron, w pogotowiu czekają słudzy, już wzniesiono salę godową, jedzenie zastawione, przyozdobione wieczne mieszkanie, skarby dóbr wiekuistych są otwarte, a królestwo niebieskie, przygotowane od założenia świata, już otwarte".

4) "Poczuj ziemio, że wolna jesteś" (Exsultet).

wtorek, 26 lutego 2013

Rembrandt, Dziewczyna w ramie obrazu


XVII-wieczne 3D? Nie, to nawet  4D!
 Ta dziewczyna wchodzi w czwarty wymiar, przekracza czas. 
Mówi: "ja jestem, byłam, żyłam, tak samo blada i różowa jak ty, 
strojnisia w kapeluszu jak grzybek, który ciebie może śmieszyć, 
ale dla mnie jest ostatnim krzykiem eleganckiej mody". 
Patrzy mi prosto w oczy, a jednocześnie jest troszkę zawstydzona.
Nie należy do piękności, ale jak przyjemnie na nią spojrzeć.


Jeśli to prawda, że dusza ludzka jest nieśmiertelna, i że warto czekać na zmartwychwstanie ciała,
mam szanse na spotkanie z tą dziewczyną. 
Już poza ramami obrazu.

niedziela, 2 grudnia 2012

Kobiety Jagiellonów. Impresje po wystawie Europa Jagellonica


Kazimierz Jagiellończyk i Elżbieta Rakuszanka mieli całą gromadkę dzieci płci obojga. Czterech ich synów było królami – jeśli nie Rzeczypospolitej (Jan Olbracht, Aleksander, Zygmunt) to Czech, Węgier i Chorwacji (Władysław). Piąty, Fryderyk, został kardynałem (mianował go Aleksander VI Borgia, he, he), a szósty – to święty Kazimierz królewicz. Synowe też mieli różne: jedna z nich, Helena, była prawosławną księżniczką moskiewską, a ponieważ nie przeszła na katolicyzm, nie mogła zostać koronowana na królową Polski. Zygmunt Stary i królowa Bona mieli już przeważnie córki – szczupłe blondynki o jasnych oczach, niespecjalnie ładne (jest na wystawie rodzinny portret zbiorowy tych dziewcząt, razem z bratem, Zygmuntem Augustem i jego wszystkimi żonami – cóż, Barbara Radziwiłłówna od razu gasi urodą swoje szwagierki). Twarde baby.


Jedna z nich, Anna Jagiellonka, była drugim po Jadwidze polskim królem płci żeńskiej. Jej portret – staruszki w eleganckich, wdowich szatach – przyciąga wzrok. Nie tylko nie jest już piękna, nie jest nawet sympatyczna. Patrzy na widza badawczo, czemu sprzyja lekki wytrzeszcz  oczu (miała problemy z tarczycą?). Ona nie da się nabrać na byle co, swoje w życiu przeszła – awantury z bratem-królem, stygmat staropanieństwa, nieudane małżeństwo ze Stefanem Batorym... Moja przyjaciółka mówi: „w tym wieku kobieta już nie zwraca uwagi na to, czy ładnie wygląda. Chodzi jej raczej o to, żeby się na zdjęciu prosto trzymać”. Anna trzyma się prosto.

(tego portretu nie znalazłam w sieci, niestety)

Inna Anna Jagiellonka – wnuczka Kazimierza i Elżbiety, córka króla czeskiego – wyszła za Ferdynanda Habsburga: urodziła 15 dzieci, które sama z mężem wychowywała, mówiła w czterech językach (w tym, uwaga, po węgiersku!), a kiedy Maksymilian musiał wyjechać, kierowała cesarstwem w jego imieniu, stojąc na czele rady. Jej portret też jest na wystawie: ruda, o zdecydowanym wyrazie twarzy. Nie chciałabym wdać się z nią w dyskusje!



Naprzeciwko wizerunku rudej Anny znajduje się fascynujący portret młodej dziewczyny: orzechowe oczy z długimi rzęsami, brązowe włosy ułożone pod zdobionym beretem, bladoróżowe, pełne, spokojne usta. W jej oczach kryje się tajemnica. Malarz uchwycił pewien moment, charakterystyczną minę, troszkę tak, jakby na czymś przyłapał swoją modelkę – ale na czym? To może być uśmiech, który przyczaił się w spojrzeniu. Ale równie dobrze to może być hamowany żal.
Ta dziewczyna jest młoda, ma 19 lat, i pochodzi z terenów dzisiejszej Hiszpanii. Jej dziadkowie od strony matki to Ferdynand Aragoński i Izabela Kastylijska – tak, tak, ci, co wysłali Kolumba na poszukiwanie Indii. Jej mama, Joanna, nosi przydomek Szalonej. A ona sama, to Maria Habsburżanka, żona Ludwika Jagiellończyka, który niedługo zginie w bitwie z Turkami pod Mohaczem.
Szatynka Maria jest inna od blond-Jagiellonek (a nawet Bona przecież robiła się na blond, bo taka była wtedy moda). Mogła być gwiazdą na swoim dworze – albo egzotycznym dziwadłem. Wygląda, jakby nie do końca pasowała do tej środkowoeuropejskiej układanki.
Przypominam sobie rozmowy z Hiszpankami. Owszem, to takie dla nich cudowne i nowe, że nasi panowie mają jasne włosy i jasną skórę (przez co ich akcje idą w górę!). Ale przecież tak strasznie u nas zimno, i ludzie tacy smutni, nie ma fiesty nocą i przy każdej okazji, brak owoców morza i tropikalnych owoców...

środa, 31 października 2012

007

Nie lubie filmow o Bondzie. Bo nie lubie bajek z cyklu "zabili go i uciekl". Nie lubie mezczyzn, ktorzy nie maja slabych stron. Bo takich nie ma w realu. Juz wole dwoch 'nieudacznikow' z filmu 'Baby sa jakies inne', ktorzy przezywaja, ze 1) ich kobiety calowaly sie z kims przed nimi, 2) przed kobietami, ktore im sie podobaja, przestaja byc soba. Bond nie ma takich problemow. I to jest wlasnie podejrzane!

Ale lubie za to muzyke z niektorych odcinkow Bonda. Dokladnie z trzech. Lubie te dzikosc. Te decybele. Wielowarstwowosc. Od czasu do czasu nawet tekst jest madry.

Living Daylights
http://www.youtube.com/watch?v=h0hFPewOr2M
ha, zespol A-Ha! :) i migawki na temat, czego ten Bond nie potrafi :) oczyma wyobrazni widze mojego 8-letniego chrzesniaka, ktory z otwarta buzia sledzi wyczyny agenta 007 i tez by tak chcial :) te chlopy sa jakies inne :)

Goldeneye
http://www.youtube.com/watch?v=bkBYVNrjjIs
babcia Tina wyglada tu jak kocica :) moj tata uwielbia te piosenke :)

Skyfall
http://www.youtube.com/watch?v=DeumyOzKqgI
pucata Adelcia nie nadaje sie na filmowa dziewczyne Bonda, ale spiewa bardzo przejmujaco, nawet ten refren oparty na kilku nutach - moj tata lubi Adelcie i wydaje mi sie, ze polubil ja duzo wczesniej niz ja :)

amorficznosc mojego zycia jest fraktalem

Tym razem bez polskich znakow.
Ktos ustawil sobie w telefonie "na mnie" piosenke Sztywnego Pala Azji "Wieza radosci, wieza samotnosci".
Jestem zadowolona z tego wyboru.

http://www.youtube.com/watch?v=Y-N4_lD4hDc

Mieszkam w wysokiej wieży otoczonej fosą
(czuje to zwlaszcza teraz, kiedy od kilku dni mam wysoka goraczke i to buduje nieprzekraczalna bariere miedzy mna a reszta swiata)
Mam parasol, który chroni mnie przed nocą
(Swiatlo wiecznej lampki - tej w kosciele i tej w moim pokoju, ktora czasem pali sie cala noc)
Oddycham głęboko, stawiam piedestały
Jutro będę duży, dzisiaj jestem mały 

Stawiam świat na głowie do góry nogami
(takie juz moje powolanie)
Na odwrót i wspak bawię się słowami
(i taka moja praca)
Na białym czarnym kreślę jakieś plany
(ktore potem Bog wywraca podszewka na wierzch)
Jutro będę duży, dzisiaj jestem mały

Mieszkam w wysokiej wieży, ona mnie obroni
(wysokie wieze chronia, nawet jesli inni oskarza mnie o wynioslosc)
Nie walczę już z nikim, nie walczę już o nic 
(o, tu akurat sie nie zgadza :)
Palą się na stosie moje ideały
(co jakis czas tak sie wlasnie dzieje - niestety, a moze na szczescie?)
Jutro będę duży, dzisiaj jestem mały

Stawiam świat na głowie do góry nogami
(amorficznosc mojego zycia jest fraktalem - cos, co wydaje sie byc kompletnym balaganem, uklada sie w cudowny wzor)
Na odwrót i wspak bawię się słowami
(jak wyzej)
Na białym czarnym kreślę jakieś plany
(to moja specjalnosc)
Jutro będę duży, dzisiaj jestem mały(byc moze, i z ta maloscia jest mi zupelnie dobrze)

Jan van Eyck, Swieta Barbara