Jan Vermeer, Ważąca perły

Jan Vermeer, Ważąca perły
Ważąca perły

piątek, 6 listopada 2009

Yan Kai

Wystawa współczesnego malarstwa chińskiego. Tusz. (Większość to obrzydliwe bohomazy). Są jednak bardzo podobne dwie prace, które przykuły mój wzrok. Czarnobiałe krajobrazy. Jeden z obrazów nosi tytuł „Pustelnik łowiący ryby nad kwiecistym potokiem”, a drugi – „Pustelnik łowiący ryby na jesiennej rzece”. Nieruchome lustro wody, w którym odbija się niewidoczne niebo. Strome góry, kłębiaste jak chmury, zastygłe kamienne wodospady. Tylko gdzie pustelnik i ryby? Schowani w wielkiej ciszy, w której słyszysz bicie własnego serca.

Dzikie wino

Znak jesieni. Oplatające, zwisające, dające życie i koloryt najbrzydszej ścianie. Dzikie wino jest jak kot – zawsze dobrze wygląda, w każdej pozycji i na każdym tle.

Mitoraj, Anielskie Drzwi

Anielskie Drzwi u jezuitów w Warszawie – najpierw nie podobały mi się, a teraz nie umiem bez nich żyć. Wychodzę z kościoła, próbuję zajrzeć aniołowi w oczy. Zaczepia mnie jakiś facet, pyta: „pani naprawdę podobają się te drzwi? Bo ja nie mogę już patrzeć, Mitoraj w kółko robi to samo, wcale się nie rozwija, a ja bym chciał, żeby on się rozwijał. Chociaż, wie pani, ja nie myślałem, że on jest taki stary, nawet z nim rozmawiałem, a on powiedział, że już ma swoje lata i nie będzie nic zmieniał”. Facet leciał za mną aż na Rynek Starego Miasta, tłumaczył, że gadał z Mitorajem i że ma żonę Włoszkę.
Nie cierpię ludzi, którzy mówią artystom, co tamci mają robić. Niech Mitoraj ciągle rzeźbi w tym samym swoim stylu. Bo to jest JEGO styl. Wy sobie krytykujcie. A ja po raz setny stoję przed Anielskimi Drzwiami i płaczę, głęboko wzruszona.

Mitoraj, Zwiastowanie

Anioł jest dziwny, pustooki. Ale Madonna – taka piękna. Piękna pięknem nie z tego świata. Jej nieśmiałość. Jest przepełniona tajemnicą, niezwykle kobieca w łagodnym łuku przechylonego ciała, ruchu głowy, wykroju warg. To piękno jest odblaskiem innego świata. Anioł kłania się przed tym pięknem.
Oboje pozbawieni części głowy – puszki mózgowej. Ja do wszystkiego muszę mieć „intelektualny wsad”. A oni?
Maria ma w miejscu serca dziurę. W tej dziurze mieści się świat. My też tam możemy zajrzeć. My też tam możemy się schronić.
Jest mi tak źle, tak smutno, czuję się winna, czuję, że zawiodłam, i chce mi się płakać.
Nie pomaga tłumaczenie, że tak czy tak.
Wydaje mi się, że straciłam czas. Że robiłam nie to, co potrzeba.
Mario, schowaj mnie przede mną samą.

piątek, 9 października 2009

Lublin

Słoneczne październikowe popołudnie. Lubelska Starówka. Dziedziniec kawiarni „Pożegnanie z Afryką”, wypełniony jedynie muzyką z filmu „Amelia”. Drewniane krzesła i stoły, stara otomana w kolorowych poduchach. Wszędzie żywe kwiaty – w wazonikach, w wiadrach, wiklinowych koszach i donicach. W szybie okien naprzeciwko odbija się błękitne niebo i gałęzie drzew, wciąż jeszcze obsypane zielonym listowiem.
Cudowna jesienna melancholia. Takie szczęście, że aż się płakać chce.

Walt Whitman

"Istnieję, jaki jestem, to wystarcza.
Jeśli w szerokim świecie nikt mnie poza mną nie dostrzega,
zasiadam oto zadowolony.
A jeśli każdy i wszyscy mnie postrzegają,
zadowolony zasiadam"

sobota, 3 października 2009

Październik. Ogród powabów dla duszy

Miesiąc pięknych barw. Żółci, która wchłonęła w siebie światło i ciepło słońca. Czerwieni, przy której można sobie ogrzać ręce. Ciekawe, że istnieją tajemnicze kolory, malowane słowem. Na przykład „płaszcz w kolorze zeschłej róży” (K. Schulz).
Miesiąc róży, ukochanego kwiatu Europy. Średniowieczny poeta pisze: „życie [...] mniej trwałe niż róża [...] dlaczego tak cię kocham?”. Różaniec: ogród, który nasyca duszę, zwierciadło, w którym oglądam Jezusa i Maryję. „Każdego dnia wpatruj się w to zwierciadło, abyś w ten sposób mogła cała przyozdobić się z zewnątrz i wewnątrz, przyodziać wzorzystą szatę, upiększyć ozdobami i kwiatami wszelkich cnót” (fragment listu św. Klary do św. Agnieszki Czeskiej, różany oddech średniowiecza).